Jak już wspominałam i nie mam zamiaru tego ukrywać,kosmetyki dostałam do przetestowania jednak nikt nie narzucał mi co mam pisać itd....recenzja jest tylko i wyłącznie moja.
Pierwszymi produktami będą cienie
Ja posiadam cień pojedynczy o numerze 19-clear amber oraz podwójny nr.26- milk&choco
gramatura-4g
opakowanie jest plastikowe
cena to około 16zł
Są to cienie prażone,można je stosować zarówno na mokro jak i na sucho.
Do wyboru mamy 12 odcieni
Produkt można stosować bez bazy podcienie ponieważ bazę posiadają w sobie,dzięki czemu rewelacyjnie się utrzymują jak i wglądają
BEZ BAZY
Z BAZĄ
Jak widać pigmentacja jest bardzo dobra
Jeśli chodzi o aplikację to również jest bardzo przyjemna,tekstura cieni jest delikatna i pędzelek wręcz ślizga się na nich,dzięki czemu bez żadnego problemu nałożymy cienie na powieki i rozetrzemy.Ważne jest również to,że nie znikają przy rozcieraniu.
Czy się osypują? owszem delikatnie się osypuję jednak o wiele mniej niż np:cienie Inglot
Utrzymują się cały dzień, nie wałkują nie rolują się,pozostają w nie zmienionym stanie.
Niektórym może przeszkadzać to,że są bardzo perłowe,jednak nie ma tandetnego brokatu a po starciu wierzchniej warstwy efekt jest bardziej stonowany,wręcz przypomina mi efekt tafli,bądź delikatnie mokry.
Jedyny minus jest taki,że cienie strasznie ruszają się w opakowaniu i tylko czekam aż wypadną.
Ja ze swojej strony polecam ponieważ nie są drogie a naprawdę są dobre i zakupiłam już kolejne 2.
I moja mała prośba do producenta-proszę pomyśleć o cieniach matowych z tej serii
-
Rozczochrana:
-
Big City and Me:
Pokaż wszystkie (2) ›